Warto Aplikować

Widełki w ogłoszeniach: pracuj.pl 30%, LinkedIn 2%. Sprawdziliśmy 1894 oferty

Piotr Kamiński ·

Od czerwca zbieramy ogłoszenia o pracę do własnej bazy i oceniamy ich dopasowanie do konkretnych osób. Po trzech miesiącach mamy 1894 oferty od 975 pracodawców i kilka liczb, których nigdzie indziej nie widzieliśmy.

Zanim przejdę do wyników — od razu o tym, czego ta próbka nie jest, bo to zmienia sposób czytania wszystkiego poniżej.

Skąd te dane i czego nie wolno z nich wyciągać

Zbieramy ogłoszenia pasujące do fraz wyszukiwania czterech konkretnych osób: analityka, kierownika projektów, specjalistki od danych i osoby z administracji. To nie jest losowa próbka polskiego rynku pracy i nie udaje nią być.

Dlatego nie powiem Ci, ilu ludzi szuka pracy w controllingu ani jak zmieniają się wynagrodzenia. Powiem za to o rzeczach, które od doboru fraz nie zależą — bo wynikają z tego, jak działają same portale.

1. Widełki: 30% kontra 2%

To najbardziej wyrazista różnica w całym zestawieniu.

Portal Ogłoszenia z widełkami Wszystkie Udział
pracuj.pl 196 658 29,8%
LinkedIn 25 1236 2,0%

Piętnastokrotna różnica. Nie da się jej wytłumaczyć doborem fraz — te same osoby, te same stanowiska, ten sam okres.

Wniosek praktyczny jest niewygodny: jeśli chcesz wiedzieć, ile płacą, zanim poświęcisz wieczór na dopasowanie CV, LinkedIn prawie nigdy Ci tego nie powie. Na pracuj.pl masz na to mniej więcej jedną szansę na trzy.

I jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać przy czytaniu tych 30%: to nadal znaczy, że w siedmiu ogłoszeniach na dziesięć strzelasz w ciemno, podając oczekiwania finansowe.

2. Dwie trzecie ogłoszeń LinkedIna mówi, ilu masz konkurentów

LinkedIn pokazuje przy części ofert komunikat o liczbie kandydatów — najczęściej w formie „wśród pierwszych X aplikujących".

Na 780 ogłoszeń zebranych po 11 września taki komunikat niosło 530, czyli 68%.

To jeden z niewielu darmowych sygnałów o konkurencji, jakie w ogóle masz do dyspozycji, a z naszych obserwacji prawie nikt z niego nie korzysta. Jeśli widzisz, że jesteś w pierwszej dwudziestce piątce, Twoje zgłoszenie z dużym prawdopodobieństwem zostanie obejrzane w całości. Jeśli komunikat zniknął — trafiasz do puli, którą rekruter przegląda tylko wtedy, gdy pierwsze rozmowy nie wypalą.

Dlaczego to ważne, rozpisałem osobno w tekście o tym, dlaczego nie dostaje się odpowiedzi na CV.

3. Osiemnastu pracodawców odpowiada za co szóste ogłoszenie

Rozkład jest mocno nierówny:

Ile ogłoszeń dał pracodawca Pracodawców Ogłoszeń łącznie
1 696 696
2–3 176 400
4–10 85 470
ponad 10 18 328

Osiemnastu ogłoszeniodawców — niecałe 2% wszystkich — wygenerowało 17,3% ogłoszeń. Po drugiej stronie 696 firm pojawiło się dokładnie raz.

W praktyce znaczy to, że przewijając listę, sporą część czasu oglądasz te same kilka firm w kółko: duże organizacje rekrutujące ciągle oraz agencje pośrednictwa. Jeśli któraś z nich Cię nie interesuje, wyfiltrowanie jej z widoku odzyskuje zaskakująco dużo uwagi.

4. Naprawdę pasuje mniej niż jedna oferta na dziesięć

Każde ogłoszenie dostaje ocenę dopasowania do profilu konkretnej osoby w skali 0–100. Z 1893 ocenionych ofert:

Czyli z ogłoszeń, które trafiły do kandydata po jego własnych frazach wyszukiwania, mniej niż co jedenaste naprawdę pasowało.

To liczba, która najwięcej mówi o codziennym doświadczeniu szukania pracy. Frazy nie są złe — to po prostu tyle, ile daje wyszukiwanie po słowach kluczowych w tekście, który pisał ktoś inny, w innym słownictwie, dla innych celów.

Zastrzeżenie: to ocena modelu językowego, nie prawda objawiona. Mierzy zgodność profilu z treścią ogłoszenia, a nie to, czy dostaniesz pracę.

5. Co dziesiąte „nowe" ogłoszenie ma ponad dwa tygodnie

Tu potrzebna jest ostrożność, bo łatwo o nadinterpretację.

Pobieramy codziennie ogłoszenia nowe dla nas, więc mediana wieku wychodzi jeden dzień — i ta liczba nie mówi nic o rynku, tylko o naszym harmonogramie. Ciekawy jest dopiero ogon rozkładu:

Wiek w dniu pobrania Udział
0–1 dnia 78,4%
4–7 dni 4,6%
8–14 dni 7,8%
ponad 14 dni 9,0%

Rekordzista miał 29 dni w dniu, w którym portal pokazał go jako świeżą pozycję.

Praktycznie: to, że ogłoszenie wyświetla Ci się dziś, nie znaczy, że dziś się ukazało. Warto sprawdzać datę publikacji, jeśli portal ją podaje — przy ofercie sprzed trzech tygodni rekruter ma już zwykle umówione rozmowy.

Jedna rzecz, która wyglądała na odkrycie i nim nie była

W pierwszym przejściu przez dane wyszło coś ładnego: oferty z podanymi widełkami miały średnią ocenę 40,2, a bez widełek — 32,6. Nasuwał się chwytliwy wniosek, że pracodawcy podający wynagrodzenie piszą lepsze ogłoszenia.

Sprawdziliśmy to w obrębie każdego portalu osobno i efekt się rozsypał:

Bez widełek Z widełkami
pracuj.pl 35,0 41,7
LinkedIn 31,7 28,6 (n = 25)

Na LinkedInie zależność się odwraca, a próbka to ledwie 25 ogłoszeń. Cała różnica brała się stąd, że pracuj.pl ma jednocześnie więcej widełek i wyżej oceniane oferty — klasyczne pomieszanie zmiennych.

Piszę o tym, bo takich „odkryć" można z każdego zbioru wyprodukować dowolnie dużo, jeśli nie sprawdzi się ich pod kątem tego, co jeszcze się różni.

Co z tego wynika dla szukającego pracy

  1. Widełki traktuj jako rzadkość, nie normę. Przygotuj swój przedział zawczasu, bo w większości przypadków to Ty będziesz podawać liczbę pierwszy.
  2. Komunikat o liczbie aplikujących to darmowa informacja o konkurencji. Jest w dwóch trzecich ogłoszeń LinkedIna — warto na niego patrzeć przed decyzją.
  3. Sprawdzaj datę publikacji. Co dziesiąte ogłoszenie pokazane jako nowe ma ponad dwa tygodnie.
  4. Nie licz, że wyszukiwanie po frazach wystarczy. Mniej niż co jedenasta oferta z takiego wyszukiwania naprawdę pasuje — reszta to koszt przeglądania.

Dane pochodzą z ogłoszeń zebranych przez serwis Warto Aplikować między 20 czerwca a 17 września 2026 z dwóch wiodących polskich portali pracy. Publikujemy wyłącznie statystyki zagregowane — nie udostępniamy ani nie cytujemy treści ogłoszeń.

Artykuły na blogu mają charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Nie stanowią indywidualnego doradztwa zawodowego.